Sobota, 22 lipca 2017. Imieniny Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca

Nie cichnie echo krwawej historii sprzed kilu lat

2013-07-17 16:08:02 (ost. akt: 2014-04-25 14:15:29)

Makabryczny wypadek, który wydarzył się w 2008 roku w sierpeckiej fabryce czekolady, gdzie młody człowiek stracił prawą rękę, stał się przyczyną nieporozumień między właścicielem fabryki, a poszkodowanym. Dwaj panowie udowadniają teraz swoje racje przez Sądem Okręgowym w Płocku.

Nie cichnie echo krwawej historii sprzed kilu lat

Autor zdjęcia: sxc.hu


Krzysztof Staniszewski, z wielkim żalem w rozmowach z dziennikarzami prasy lokalnej i telewizji, opisywał swoje cierpienie, jakiego zaznał wskutek wypadku w fabryce, kiedy to maszyna pocięła i zmiażdżyła mu rękę. Wielokrotnie mówił o bólu, jaki musiał znieść, o tym, że stał z poszarpaną ręką w maszynie pół godziny, czekając na przyjazd karetki pogotowia, o kwestiach wypłaty odszkodowania przez pracodawcę oraz o tym, że zaraz po wypadku został zwolniony. Cały Sierpc żył wówczas tą tragedią i nie obyło się bez domniemywań, kto w tej sprawie jest winny, a kto nie? Właściciel tejże fabryki, miał być zaczepiany na ulicy z tego powodu oraz obrażany na forach internetowych.

Jak dowiadujemy się od pełnomocnika właściciela zakładu, w którym doszło do wypadku - Andrzeja Czosnowskiego, 22 sierpnia ubiegłego roku, jego klient, właściciel Wiepolu - Ireneusz Wielimborek wytoczył przeciwko Krzysztofowi Staniszewskiemu proces, w którym domaga się przede wszystkim, aby pozwany zamieścił w prasie oraz programie telewizyjnym, w których opowiadał o swoich przeżyciach, przeprosiny za podanie nieprawdziwych informacji.

- Zdaniem Ireneusza Wielimborka, pozwany podał nieprawdziwe informacje odnośnie między innymi warunków pracy w firmie Wiepol, szkoleń BHP, sposobu traktowania pracowników, sposobu prowadzenia akcji ratowniczej, a także jego „nieludzkiego” zachowania po wypadku. Powód uważa, iż nieprawdziwe informacje naruszyły jego dobra osobiste, w szczególności godność osobistą i dobre imię. Chce, aby społeczność lokalna, zwłaszcza w Sierpcu, dowiedziała się prawdy, że został niesłusznie posądzony o zaniedbania, zaniechania i nieludzkie zachowania oraz, że przyczynił się do kalectwa Krzysztofa Staniszewskiego. Chce też, aby słowa te padły z ust Krzysztofa Staniszewskiego, gdyż dopiero wówczas czytelnicy wymienionych magazynów będą mieli wiarygodny dowód na to, iż wcześniejsze informacje, które podawał Krzysztof Staniszewski były wyssane z palca. – wyjaśnia Czosnowski.

Sąd przesłuchał szereg świadków, w tym współpracowników Krzysztofa Staniszewskiego, jego bliskich, funkcjonariuszy służb biorących udział w akcji ratowniczej, straży pożarnej oraz pogotowia ratunkowego oraz dziennikarzy i reporterów, którzy publikowali materiały związane z tym wypadkiem.

- Krzysztof Staniszewski oponuje wszelkim twierdzeniom Ireneusza Wielimborka. Nadal twierdzi, iż do wypadku doszło z winy Ireneusza Wielimborka. Odnosząc się do treści artykułów prasowych Krzysztof Staniszewski częściowo je potwierdził. Podniósł nadto, iż część jego wypowiedzi została przez autorów przeinaczona – dodaje Andrzej Czosnowski.

Wcześniej przeciwko Ireneuszowi Wielimborkowi toczyło się postępowanie karne z zawiadomienia Państwowej Inspekcji Pracy, w którym został on oczyszczony ze stawianych mu zarzutów odnośnie nieprawidłowości w firmie Wiepol (wyrok SR w Sierpcu z dnia 7 grudnia 2009 r.,sygn. akt W 137/09 utrzymany w mocy wyrokiem SO w Płocku z dnia 4 marca 2010 r.,sygn. akt V Waz 9/10). W postępowaniu tym również wyjaśniane były okoliczności wypadku. Prowadzące sprawę karną Sądy (Sąd Rejonowy w Sierpcu oraz Sąd Okręgowy w Płocku) nie dopatrzyły się jakichkolwiek zaniechań i zaniedbań ze strony Ireneusza Wielimborka.


Justyna Gabrychowicz

Komentarze (2)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Andrzej. #1526940 | 37.152.*.* 30 paź 2014 16:16

    Z tego co mi wiadomo Pan Ireneusz W. wytoczył Panu Krzysztofowi S. Sprawę o pomówienia. Do tego żąda od poszkodowanego 20,000 tyś. zł. Sprawa jeszcze nie jest zakończona i wszystko jest w toku. Czy Pan Ireneusz W. jest osobą nie winą jest jeszcze nie jasne. Najlepiej obarczyć chłopaka, który uległ wypadkowi wszystkim i oczernić. Pewnie kto ma pieniądze ten ma władzę. Lecz oliwa zawsze sprawiedliwa. I czy prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Anka #1180515 | 82.44.*.* 25 sie 2013 17:08

    a co Sąd ma się dopatrzeć? nikt nie powie prawdy, bo w takim sierpuchowie każdy boi się op pracę a chłopak ręki nie ma. żenada i tyle, jakby szanował pracowników to nie walczyłby tak, tylko pomógł chłopakowi ale przecież kasy szkoda

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz